Actualité

Małgorzata Potocka o znaku od mamy: kwiat zakwitł po pięciu latach, a ona popłakała się ze wzruszenia

W rozmowie z Rafałem Kowalskim aktorka opowiedziała o roślinie zabranej z mieszkania matki, która po latach zakwitła, co uznała za sygnał z zaświatów.

4 min
Małgorzata Potocka o znaku od mamy: kwiat zakwitł po pięciu latach, a ona popłakała się ze wzruszenia
W rozmowie z Rafałem Kowalskim aktorka opowiedziała o roślinie zabranej z mieszkania matki, która po latach zakwitła, coCredit · Kobieta Onet

Fakty

  • Małgorzata Potocka zabrała roślinę z mieszkania matki po jej śmierci.
  • Roślina przez pięć lat rosła, nie kwitnąc.
  • Pewnego dnia zakwitła, co aktorka uznała za znak od matki.
  • Potocka słyszy dzwonek matki przejeżdżając obok stacji benzynowej na Puławskiej.
  • Mieszka w domu pod Warszawą od 20 lat, choć planowała zostać tylko dwa lata.
  • Dom ma 1200 m² i ponad 20 pokoi, ale musiała się z nim rozstać.
  • Na strychu i w garażu wciąż ma nierozpakowane pudła z przeprowadzki sprzed 20 lat.

Roślina, która zakwitła po latach – znak od matki

Małgorzata Potocka w szczerej rozmowie z Rafałem Kowalskim w ramach formatu „Domy gwiazd” wróciła do chwili, która na zawsze zapadła jej w pamięć. Po śmierci matki, porządkując jej mieszkanie, zabrała jedną z roślin – choć, jak przyznała, nie była do niej przekonana. „Pomyślałam: co za głupi kwiatek. To nie był kwiatek, to były te liście, takie szable. Po co takie coś trzymać w domu, ale zabrałam” – powiedziała aktorka. Roślina przez lata rosła, nie dając żadnych spektakularnych oznak. Aż do dnia, który Potocka opisuje jako metafizyczny. „Pięć lat trzymałam, one się rozrastały, rozrastały i pomyślałam sobie, dziwne, dziwne. I pewnego dnia schodzę z góry, a tutaj witają mnie […] takie wielkie kwiaty. Ja się tak popłakałam…” – wyznała. Dla aktorki ten moment miał wymiar niemal nadprzyrodzony. „To jest coś takiego jak wydaje ci się, że ta osoba z zaświatów daje ci znak” – mówiła, próbując opisać doświadczenie, które trudno ubrać w słowa.

Dźwięk dzwonka matki na stacji benzynowej

Rozmowa naturalnie zeszła na temat znaków od bliskich, którzy odeszli. Rafał Kowalski przyznał, że sam często ich szuka – w powietrzu, w pogodzie, w przedmiotach. Odpowiedź Potockiej była natychmiastowa i pełna zrozumienia. „Ja mam tak samo” – powiedziała. Aktorka podzieliła się bardzo osobistym doświadczeniem, które regularnie się powtarza. „Ja przejeżdżam na przykład koło stacji benzynowej na Puławskiej i zawsze słyszę dzwonek mojej mamy” – opowiedziała. To dźwięk, którym matka przywoływała ją kiedyś z dołu domu. Dziś wraca niespodziewanie, w zupełnie innych okolicznościach. „Po prostu jest to standard. Zawsze tam przejeżdżam, słyszę ten dzwonek” – mówi Potocka. Te powtarzające się momenty są dla niej czymś naturalnym, choć wciąż poruszającym. Jak przyznała, mogłaby o tym rozmawiać godzinami.

Życie w ciągłym ruchu i nietypowa relacja z roślinami

Mimo głębokiej więzi z roślinami, Potocka przyznaje, że jej styl życia nie pozwala na klasyczne przywiązanie do domu. „Ja nie mogę mieć kwiatów w domu. Ani kwiatów, ani psów, ani zwierząt, bo ja jestem człowiekiem, którego nie ma w domu” – wyznała. Jednak rośliny, które już posiada, zdają się funkcjonować na własnych zasadach. „Ja wyjeżdżam na dwa tygodnie, wyjeżdżając podlewam, przyjeżdżam, żyją, szafa gra, witają mnie serdecznie, podlewam, na drugi dzień mam kwiat” – dodała z uśmiechem. Jak zauważył prowadzący, w takich chwilach łatwo uwierzyć, że mamy do czynienia z czymś więcej niż tylko przypadkiem. Może – zasugerował Rafał Kowalski – to rzeczywiście znak od matki.

Dom, który miał być tymczasowy – 20 lat później

Małgorzata Potocka mieszka w jednorodzinnym domu pod Warszawą od 20 lat, choć pierwotnie miało to być tylko na dwa lata. „To miało być tymczasowe, na chwilę. A ile mija? 20 lat” – śmieje się aktorka. Wcześniej posiadała willę o powierzchni 1200 m² z ponad 20 pokojami i ogrodem o powierzchni 6000 m². „Budowałam coś na całe życie, a potem stało się coś takiego, że trzeba było się z tym rozstać” – mówi. Obecny dom kupiła, żeby córka mogła skończyć podstawówkę naprzeciwko. Mimo upływu czasu, w domu wciąż znajdują się nierozpakowane pudła z przeprowadzki. „Do tej pory na strychu i w garażu są jeszcze pudła z przeprowadzki, których nie rozpakowałam. I zastanawiam się tam teraz, czy do rzeczy, które są nierozpakowane przez dwadzieścia lat, to należy zajrzeć, zostawić je potomkom, czy jak przyjedzie śmieciarka, to je wystawić. To są takie moje mistery boxy” – opowiada.

Pamiątki tworzące niezwykły klimat

W domu aktorki zgromadzone są pamiątki po babci i rodzicach, własnoręcznie robiona ceramika oraz albumy rodzinne. Kiedy Rafał Kowalski przekroczył próg, nazwał to miejsce królestwem. Potocka zażartowała z tego określenia, wspominając swoją dawną willę. „To nie jest żadne królestwo. Królestwo to było, jak miałam dom, który miał 1200 metrów i ponad 20 pokoi, ileś łazienek i wielki ogród na 6000 metrów. To był rzeczywiście królewski dom” – mówi. Mimo że obecny dom jest skromniejszy, aktorka lubi go z każdym rokiem coraz bardziej. Zakamarki kryją jednak sporo tajemnic – nierozpakowane pudła czekają na decyzję, czy warto do nich zajrzeć po dwóch dekadach.

Znaki od bliskich – wiara w ciągłość więzi

Dla Potockiej opowieść o roślinie i dzwonku to nie tylko anegdoty, ale dowód na to, że więź z bliskimi trwa mimo śmierci. „Kwiaty czują, że jesteś po prostu zakochana w nich, że im wszystko dasz, co tylko będą chciały” – mówi, podkreślając relację człowieka z naturą. Aktorka wierzy, że rośliny reagują na uwagę i emocje. Jej historia staje się więc nie tylko opowieścią o stracie, ale też o trwaniu więzi w innej formie – cichej, ale niezwykle odczuwalnej. Rozmowa z Rafałem Kowalskim pokazała, że dla Potockiej znaki od bliskich są codziennością. „Mogłabym o tym rozmawiać godzinami” – przyznaje, otwierając drzwi do swojego świata pełnego wspomnień i symboli.

Podsumowanie

  • Małgorzata Potocka wierzy, że roślina, która zakwitła po pięciu latach, była znakiem od zmarłej matki.
  • Regularnie słyszy dzwonek matki przejeżdżając obok stacji benzynowej na Puławskiej.
  • Mimo częstych wyjazdów, jej rośliny kwitną, co przypisuje emocjonalnej więzi.
  • Mieszka w tym samym domu od 20 lat, choć planowała zostać tylko dwa.
  • W jej domu wciąż są nierozpakowane pudła z przeprowadzki sprzed dwóch dekad.
  • Pamiątki po rodzinie tworzą w mieszkaniu niezwykły, osobisty klimat.
Galerie
Małgorzata Potocka o znaku od mamy: kwiat zakwitł po pięciu latach, a ona popłakała się ze wzruszenia — image 1Małgorzata Potocka o znaku od mamy: kwiat zakwitł po pięciu latach, a ona popłakała się ze wzruszenia — image 2Małgorzata Potocka o znaku od mamy: kwiat zakwitł po pięciu latach, a ona popłakała się ze wzruszenia — image 3Małgorzata Potocka o znaku od mamy: kwiat zakwitł po pięciu latach, a ona popłakała się ze wzruszenia — image 4Małgorzata Potocka o znaku od mamy: kwiat zakwitł po pięciu latach, a ona popłakała się ze wzruszenia — image 5Małgorzata Potocka o znaku od mamy: kwiat zakwitł po pięciu latach, a ona popłakała się ze wzruszenia — image 6
Więcej na ten temat