Ewa Wachowicz radzi, jak ułatwić kelnerom majówkę: dzielony rachunek to koszmar
Restauratorka i prowadząca „halo tu polsat” apeluje o pojedyncze rachunki i gotówkę, a Stefano Terrazzino prosi gości o wcześniejsze decyzje smakowe w lodziarni.

POLAND —
Fakty
- Ewa Wachowicz jest właścicielką restauracji „Zalipianki”.
- Stefano Terrazzino prowadzi lodziarnię Mała Sicilia Di Stefano Terrazzino na warszawskim Grochowie.
- Wachowicz wskazuje, że dzielony rachunek dla sześciu osób znacznie wydłuża czas obsługi.
- Terrazzino podkreśla, że zastanawianie się nad smakiem lodów przy ladzie wydłuża kolejkę.
- Kelnerka Anna Sadowska mówi, że w majówkę przerwa jest niemożliwa, a niektórzy płaczą na zmywaku.
- Kamila Garczyńska, junior manager, mówi o 300-procentowej normie produkcji w majówkę.
- W 2024 roku ceny wielkanocnego cateringu Wachowicz wywołały burzliwą dyskusję.
Majówka w gastronomii: od rana do nocy w ogniu zamówień
Dla większości Polaków majówka to czas odpoczynku i grillowania. Dla pracowników gastronomii oznacza jednak kilkunastogodzinne zmiany, brak przerw i ciągły stres. W restauracjach w miejscowościach turystycznych kolejki ustawiają się jeszcze przed otwarciem, a pierwsza fala gości natychmiast domaga się stolików, zamówień i rachunków. Kelnerka Anna Sadowska z popularnej warszawskiej restauracji opisuje ten okres jako „bitwę o stoliki”. W rozmowie z Wirtualną Polską mówi, że po otwarciu drzwi trzeba jednocześnie przyjąć zamówienia od całej sali, a potem roznieść je naraz. Potem pierwsza fala klientów domaga się rachunków, stoliki pozostają brudne, a na ich miejsce wchodzą kolejni goście. Sadowska dodaje, że wielu klientów ignoruje tabliczki z prośbą o zaczekanie na wskazanie miejsca. Siadają do brudnych stolików, natychmiast żądają posprzątania i w tej samej chwili chcą złożyć zamówienie. „Kiedy ma się takich stolików kilkanaście, czasem puszczają nerwy” – mówi.
Wachowicz i Terrazzino: drobne gesty, które zmieniają obsługę
Ewa Wachowicz, prowadząca program „halo tu polsat” i właścicielka restauracji „Zalipianki”, podkreśla, że przy dużym ruchu liczy się cierpliwość i wzajemny szacunek. Jej zdaniem nawet drobne gesty mogą znacząco wpłynąć na atmosferę w lokalu. Jednym z nich jest rezygnacja z dzielonych rachunków. „Przy dużym ruchu i pełnej restauracji kelnerom zajmuje dużo czasu robienie tzw. dzielonego rachunku (np. sześć osób przy stoliku i każdy płaci za siebie). To ogromnie wydłuża czas” – tłumaczy restauratorka. Proponuje, by jedna osoba płaciła całość, a pozostali zwracali jej blikiem lub gotówką. Można też z góry przygotować gotówkę i szybko się złożyć. Stefano Terrazzino, tancerz i właściciel lodziarni Mała Sicilia Di Stefano Terrazzino na warszawskim Grochowie, zwraca uwagę na inny problem: niezdecydowanie klientów. „Przy dużym ruchu pomaga nam, kiedy klienci wiedzą wcześniej, jaki smak lodów by chcieli. Zastanawianie się przy ladzie wydłuża kolejkę” – mówi. Dodaje, że miłym gestem jest odnoszenie naczyń do baru, a najważniejszy pozostaje dobry humor.
Praca w gastro: brak przerw, napiwki znikają, a klienci bywają niemili
Sadowska opisuje, że podczas majówki zmiana trwa osiem, dziesięć, a czasem dwanaście godzin. Przerwa teoretycznie istnieje, ale w praktyce jest niemożliwa. „Kierownik zmiany spojrzy z politowaniem na każdego, kto w taką tabakę poprosi o przerwę” – mówi. Zdarza się, że przez cały dzień pracownik nic nie je, a jedzenie serwuje innym. Inna kelnerka, 24-letnia Julia, pracująca w warszawskiej śniadaniowni, opowiada o przykrych komentarzach. Słyszała od klientki: „Widzisz, ucz się, bo skończysz jak ta pani”. Sama pracuje w gastronomii, by zarobić na studia. Dodaje, że klienci wyżywają się na kelnerach, choć ci nie mają wpływu na zbyt małą liczbę personelu czy wielkość kuchni. Sadowska przyznaje, że praktycznie każdy pracownik gastronomii kiedyś „pękł”. „Niektórzy płaczą na zmywaku, inni rzucają tacą i wychodzą na papierosa. Czasem tuż po majówce czy kilku dniach w szczycie letniego sezonu ktoś się zwalnia” – mówi.
Alkohol od rana i rubaszne żarty: ciemna strona majówki
Majówka to także ogromna sprzedaż alkoholu. Sadowska zauważa, że w lokalach serwujących śniadania i lunche alkohol pije się od rana. Choć nie każdy się upija, po południu i wieczorem pijanych gości nie brakuje. Kelnerka wspomina, że w majówkę zdarzały się niesmaczne, rubaszne żarty kierowane do jej koleżanki. „Z jednej strony chcesz, żeby byli zadowoleni, zostawili napiwek, więc zaciskasz zęby i udajesz rozbawienie i dystans, ale z drugiej chciałabyś tych ludzi wyprosić” – mówi. Presja na utrzymanie dobrych relacji z klientem często zmusza personel do znoszenia nieodpowiedniego zachowania.
Pełne obłożenie nie oznacza wyższych zarobków dla kelnerów
Mogłoby się wydawać, że pełne obłożenie restauracji to świetny zarobek dla obsługi. W praktyce jednak przekłada się to głównie na utarg właściciela, a nie na pensje pracowników. W pośpiechu kelner nie ma czasu na pełną obsługę: wyciera stolik byle jak, rzuca menu i biegnie dalej. Klient czeka na zamówienie i rachunek, a potem pamięta tylko długi czas oczekiwania i brudny stolik. „Napiwek znika razem z cierpliwością” – mówi Sadowska. Kelnerzy pracują znacznie ciężej, ale często zarabiają mniej. „W majówkę nikt nie spodziewa się kokosów, bo wiadomo, że klienci będą źli, że czekali długo na stolik, a potem na zamówienie – mimo że żadna z tych rzeczy nie jest zależna ode mnie” – dodaje.
Zarządzanie majówkowym grafikiem: koszmar menedżerów
Kamila Garczyńska, która pełniła funkcję junior managera w warszawskim bistro, mówi o trudnościach z obsadzeniem zmian w majówkę. „Wypełnienie grafiku w majówkę co roku było koszmarem. Pracowali u nas głównie studenci i uczniowie, więc oczywiste było, że chcieli odpocząć w te wolne dni albo po prostu byli przed maturą” – opowiada. Teoretycznie powinno być luźniej, bo ludzie wyjeżdżają, ale w praktyce tak nie było. Na obłożenie przekładały się także zamknięte sklepy. „Jako jedno z niewielu miejsc w majówkę mieliśmy świeże pieczywo, więc przychodziły naprawdę tabuny ludzi. Już sama produkcja na te dni była zaplanowana na 300 proc. normy” – dodaje Garczyńska.
Wiosenny styl Ewy Wachowicz: inspiracja dla kobiet po pięćdziesiątce
Poza działalnością restauratorską Ewa Wachowicz jest także ikoną stylu dla dojrzałych kobiet. W programie „halo tu polsat” prezentuje wiosenne sukienki, które podkreślają atuty sylwetki i maskują mankamenty. Jej ulubione fasony to kopertowe dekolty, podkreślona talia i lekko bufiaste rękawy, które równoważą proporcje. W ostatnim odcinku prowadząca wystąpiła w niebieskiej sukience do kostek z kopertowym dekoltem i sportowymi sneakersami. Innym razem wybrała podobny model, ale bardziej elegancki, z niskimi szpilkami – idealny na wesele czy komunię. Wachowicz udowadnia, że wygoda i moda mogą iść w parze, a jej stylizacje stanowią inspirację dla kobiet 50+. Sezon wiosna-lato 2026 przynosi powrót trendów z lat 90. i 2000, w tym spódnic bombek. Wachowicz nosi je po swojemu: białą bombkę midi zestawiła z błękitnym sweterkiem i białymi trampkami, co dodało jej świeżości i luzu.
Podsumowanie
- Ewa Wachowicz radzi, by przy dużym ruchu unikać dzielonych rachunków – jedna osoba płaci, reszta zwraca blikiem lub gotówką.
- Stefano Terrazzino prosi klientów o wcześniejsze decydowanie o smaku lodów, by nie wydłużać kolejki.
- Majówka to dla kelnerów kilkunastogodzinne zmiany bez przerw, często bez posiłku i z niższymi napiwkami mimo większej pracy.
- Pijani goście i rubaszne żarty są częstym problemem, ale personel zaciska zęby w nadziei na napiwek.
- Menedżerowie restauracji mają ogromne trudności z obsadzeniem grafików w majówkę, a produkcja bywa planowana na 300% normy.
- Wiosenny styl Ewy Wachowicz – kopertowe sukienki, bufiaste rękawy, spódnice bombki – stanowi inspirację dla kobiet 50+.





1 maja w Kielcach: przymrozek o świcie, 15°C w południe
Bartosz Romowicz jedynym posłem koalicji głosującym za odwołaniem minister klimatu
