Izrael zbombardował Bejrut w dniu zawieszenia broni. Trump nakazuje precyzyjniejsze ataki
W godzinach szczytu 8 kwietnia izraelskie lotnictwo uderzyło w ponad 100 celów, w tym w centrum stolicy, łamiąc rozejm wynegocjowany przez USA.
POLAND —
Fakty
- 8 kwietnia 2026 roku Izrael zbombardował ponad 100 celów w Libanie, w tym w centrum Bejrutu.
- Atak nastąpił kilka godzin po ogłoszeniu zawieszenia broni między USA, Izraelem a Iranem.
- Donald Trump powiedział Benjaminowi Netanjahu, że Izrael musi prowadzić bardziej precyzyjne ataki i nie niszczyć całych budynków.
- Libańskie Ministerstwo Zdrowia podaje, że od 2 marca w izraelskich atakach zginęło ponad 2500 osób.
- Hezbollah nie jest stroną zawieszenia broni i według USA próbuje je zniweczyć poprzez prowokacje.
- Wolontariusz Wisam Khalil opisał 16-godzinną walkę o wydobycie spod gruzów 12-letniej dziewczynki.
- Dzielnica Dahieh, bastion Hezbollahu, jest opustoszała, a na ścianach widnieją portrety męczenników i irańskie flagi.
Zawieszenie broni, które nie przyniosło pokoju
8 kwietnia 2026 roku świat obiegła wiadomość o zawieszeniu broni w wojnie USA i Izraela z Iranem. Dla Libanu ten dzień miał jednak zupełnie inne znaczenie. Kilka godzin po ogłoszeniu porozumienia, gdy mieszkańcy zastanawiali się, czy ich kraj również jest objęty rozejmem, Izrael przeprowadził w godzinach szczytu falę brutalnych ataków. Zbombardowano ponad 100 celów na południu, wschodzie kraju i w Bejrucie. Pociski spadły nie tylko na dzielnice objęte nakazami ewakuacji, ale także na centralne części miasta: Mazra, Ain al-Mraisseh i Manara. Atak był odpowiedzią na prowokacje Hezbollahu, który – jak twierdzą amerykańscy urzędnicy – dąży do zniweczenia rozejmu.
Dzień, który Wisam Khalil zapamięta na zawsze
Wisam Khalil, były pośrednik nieruchomości, od 2,5 roku jest wolontariuszem Libańskiego Korpusu Ratownictwa Medycznego. 8 kwietnia został wezwany w okolice Bourj abi Haidar w Bejrucie. Na miejscu zastał rumowisko spowite dymem i pyłem, ratowników obrony cywilnej i strażaków. Ludzie, którzy przeżyli, byli straszliwie poranieni – mieli odłamki w ciałach, poparzenia, zmiażdżone kończyny. Dławili się od dymu. „Nie zapomnę mężczyzny krzyczącego, że pod gruzami jest jego 12-letnia córka. Błagał, żebyśmy ją ratowali, a my nie mogliśmy nic zrobić. Dopiero po szesnastu godzinach odkopaliśmy jej ciało” – opowiada Khalil. Szukając ocalałych, ratownicy używali gwizdków. Usłyszeli tylko jeden odzew. Reszta była martwa.
Trump upomina Netanjahu: „Nie burzyć całych budynków”
Prezydent USA Donald Trump w rozmowie z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu nakazał większą precyzję w atakach. „Powiedziałem Netanjahu, że musi to robić bardziej precyzyjnie. Nie burzyć całych budynków. Nie może tego robić. To zbyt straszne i stawia Izrael w złym świetle” – przekazał Trump portalowi Axios. Źródła w izraelskich władzach ujawniły, że w tym tygodniu Trump codziennie rozmawiał z Netanjahu. Izraelski premier argumentował, że musi wzmocnić odpowiedź na ataki Hezbollahu. Trump podkreślił, że lubi Liban i jego przywódców oraz wierzy, iż kraj ten „może się odrodzić”. „Iran zrujnował Liban. Ich pośrednik (Hezbollah) zrujnował Liban. Kiedy Iran zostanie pokonany, automatycznie zostanie pokonany Hezbollah” – ocenił amerykański prezydent.
Hezbollah nie jest stroną rozejmu – oskarżenia i kontrowersje
Urzędnicy administracji Trumpa zaprzeczają, jakoby wynegocjowane przez USA zawieszenie broni między Izraelem a Libanem stało przed załamaniem. „Hezbollah nie jest stroną zawieszenia broni i próbuje je zniweczyć” – powiedział Axiosowi przedstawiciel władz USA. „Strategia Hezbollahu jest jasna: prowokować, atakować, a następnie obwiniać Izrael, aby zniweczyć negocjacje i oczernić libański rząd. Nie możemy oczekiwać, że Izrael po prostu przyjmie ciosy. To nie jest administracja Bidena” – dodał rozmówca. Przedstawiciel USA zapowiedział, że jego kraj zamierza „znacząco zintensyfikować kampanię polityczną dotyczącą Hezbollahu”. „Szukamy sposobów, aby zmusić libańskie siły zbrojne do przezwyciężenia wyzwań. Zamierzamy dokonać tego w bardzo szybkim tempie” – ujawnił.
Dahieh – bastion zniszczenia i symbol oporu
Kilkadziesiąt godzin po ataku dzielnica Dahieh, południowa część Bejrutu, bastion szyitów i Hezbollahu, wygląda na opustoszałą. Mieszkało tu nawet 500 tysięcy ludzi. Na drogach stoją punkty kontrolne Hezbollahu, a na pooranych odłamkami ścianach wiszą portrety męczenników i irańskie flagi – w ilościach niespotykanych wcześniej. Niektóre ulice to wielkie gruzowiska. Ratownicy ciężkim sprzętem wyrównują unicestwiony blok – to znak, że nie szuka się już żywych. W innym miejscu ratownicy szukają ciał. Wybuch był tak silny, że budynek złożył się jak domek z kart, a kilka sąsiednich ledwie stoi. Naruszone konstrukcje, powybijane okna, spalone samochody przesunięte o kilkanaście metrów. Nad głowami krąży izraelski dron zwiadowczy – tego dnia wyjątkowo nisko.
Ludzka cena konfliktu – zabawki w gruzach
Ahmed, ratownik z 20-letnim doświadczeniem, mówi: „Tamtego dnia przez kilkanaście godzin szukaliśmy ludzi pod gruzami. Nie wiem, ilu zostało zabitych, ilu rannych, a przecież mówimy tylko o tej ulicy. W tym budynku zginęły co najmniej trzy osoby, ale ile ogółem, naprawdę nie wiem, nie wiem”. Sąsiedzi opowiadają, że w spalonym budynku obok, w swoim pokoju, zginęła kilkuletnia dziewczynka. W gruzach znaleziono dziecięce zabawki, kocyk, filiżankę, fragmenty biżuterii. Izrael twierdzi, że wszystkie zbombardowane budynki należą do infrastruktury Hezbollahu – składowana jest w nich broń, centra logistyczne i finansowe, ukrywają się dowódcy. Jednak cena, jaką płacą cywile, jest ogromna.
Przyszłość rozejmu – krucha nadzieja
Przedstawiciele władz Izraela i Libanu obawiają się, że wynegocjowane przy udziale USA zawieszenie broni załamie się jeszcze przed oficjalną datą jego zakończenia, wyznaczoną na połowę maja. Mimo że administracja Trumpa zaprzecza kryzysowi, codzienne rozmowy prezydenta z Netanjahu i naciski na większą precyzję ataków świadczą o napięciu. Libańskie Ministerstwo Zdrowia podaje, że od 2 marca w izraelskich atakach zginęło ponad 2500 osób. Liczba ta może wzrosnąć, jeśli rozejm nie zostanie utrzymany. Hezbollah, który nie jest stroną porozumienia, kontynuuje prowokacje, a Izrael odpowiada siłą. W kraju, który był niegdyś „Szwajcarią Bliskiego Wschodu”, trauma nakłada się na traumę, a kryzys na kryzys. Dzieci mówią: „Nie bój się, to tylko dron. A to bombardowanie”. Na śmierć nie da się jednak zobojętnieć.
Podsumowanie
- Izrael zbombardował ponad 100 celów w Libanie 8 kwietnia, w dniu ogłoszenia zawieszenia broni z Iranem, uderzając w centrum Bejrutu.
- Donald Trump nakazał Netanjahu większą precyzję ataków, mówiąc, że niszczenie całych budynków jest „zbyt straszne” i szkodzi wizerunkowi Izraela.
- Hezbollah nie jest stroną rozejmu i według USA celowo prowokuje Izrael, aby zniweczyć porozumienie.
- Wolontariusz Wisam Khalil opisał 16-godzinną akcję ratunkową, w której wydobyto ciało 12-letniej dziewczynki – jednej z wielu ofiar cywilnych.
- Libańskie Ministerstwo Zdrowia podaje, że od 2 marca w izraelskich atakach zginęło ponad 2500 osób.
- Przyszłość rozejmu jest niepewna – obie strony oskarżają się o naruszenia, a data zakończenia porozumienia (połowa maja) zbliża się wielkimi krokami.

1 maja w Kielcach: przymrozek o świcie, 15°C w południe
Bartosz Romowicz jedynym posłem koalicji głosującym za odwołaniem minister klimatu
