Pożar w gliwickiej fabryce drutu: 140 strażaków walczy z ogniem, dym widoczny z kilkudziesięciu kilometrów
Ogień strawił pięć hal na powierzchni 1,5 hektara, ale służby zapewniają, że dym nie zagraża mieszkańcom; przyczyny pożaru pozostają nieznane.

POLAND —
Fakty
- Pożar wybuchł w niedzielę o godz. 19:30 w nieczynnej fabryce drutu przy ul. Stanisława Dubois w Gliwicach.
- Ogień objął łącznie około 15 tys. m² (1,5 ha) i strawił pięć hal.
- W kulminacyjnym momencie działało 170 strażaków; obecnie na miejscu pracuje około 140 strażaków z 40 zastępów.
- Pożar został zlokalizowany około godz. 2 w nocy i od tego momentu nie rozprzestrzeniał się.
- Nie odnotowano osób poszkodowanych; dym nie stanowi zagrożenia dla zdrowia mieszkańców.
- Występują utrudnienia drogowe – częściowo zamknięte ulice Dubois i Śliwki, policja kieruje na objazdy.
- Prezydent Gliwic Katarzyna Kuczyńska-Budka potwierdziła brak zagrożenia dla sąsiedniej hali i zapowiedziała monitoring atmosfery.
Płomienie nad dawną fabryką
W niedzielę wieczorem nad gliwicką dzielnicą Szobiszowice uniósł się słup czarnego dymu widoczny z kilkudziesięciu kilometrów. Około godziny 19:30 straż pożarna otrzymała zgłoszenie o pożarze na terenie nieczynnej Fabryki Drutu przy ulicy Stanisława Dubois. Płomienie sięgały kilku metrów wysokości, a ogień szybko rozprzestrzenił się na dwie hale, które nie zostały wcześniej rozebrane. Łączna powierzchnia objęta ogniem wyniosła około 15 tysięcy metrów kwadratowych – poinformował starszy kapitan Damian Dudek, oficer prasowy Państwowej Straży Pożarnej w Gliwicach. W kulminacyjnym momencie z ogniem walczyło 170 strażaków, a na miejsce skierowano kilkadziesiąt zastępów.
Dogaszanie i monitoring atmosfery
Około godziny 2 w nocy pożar został zlokalizowany i od tego momentu nie rozprzestrzeniał się dalej. Do godzin rannych trwały intensywne działania gaśnicze, a obecnie strażacy koncentrują się na dogaszaniu pogorzeliska. Na miejscu pracuje około 140 strażaków z 40 zastępów, które będą sukcesywnie odsyłane do jednostek macierzystych – zapowiedział st. kpt. Damian Dudek. Prezydent Gliwic Katarzyna Kuczyńska-Budka poinformowała, że na miejsce jedzie zastęp rozpoznawczo-pomiarowy, który będzie na bieżąco badał atmosferę. Służby zapewniają, że wydobywający się dym nie stanowi zagrożenia dla zdrowia mieszkańców, choć wcześniej apelowano o niewychodzenie z domów i zamykanie okien.
Brak ofiar i utrudnienia w ruchu
W wyniku pożaru nie ma osób poszkodowanych – przekazał rzecznik straży pożarnej. W rejonie występują jednak utrudnienia drogowe: częściowo zamknięte są ulice Dubois i Śliwki, a policja kieruje kierowców na objazdy. Władze miasta apelują o unikanie rejonu pożaru. Strażacy podkreślają, że ciepła pogoda stanowiła wyzwanie podczas akcji, ale przy samym pożarze temperatura nie miała znaczenia. Działania gaśnicze potrwają jeszcze długo, a dogaszanie może zająć wiele godzin.
Przyczyny pożaru na razie nieznane
Przyczyny pożaru będą mogły być ustalone dopiero po zakończeniu działań ratowniczych i oględzinach przeprowadzonych przez policję – poinformował st. kpt. Damian Dudek. Na razie nie wiadomo, co doprowadziło do zapłonu materiałów po rozbiórce, które paliły się z dużą intensywnością. W sieci i na lokalnych forach pojawiły się spekulacje, że pożar mógł być celowy, co wpisuje się w szerszy kontekst tzw. „pożarów deweloperskich” i „termicznej utylizacji kosztów” w Polsce. Jednak na tym etapie brak jest dowodów na podpalenie.
Kontekst: pożary jako narzędzie biznesowe
W ostatnich latach w Polsce obserwuje się wzrost liczby pożarów obiektów przemysłowych i wysypisk, które często wybuchają w długie weekendy, gdy służby pracują w okrojonym składzie. Statystyki wskazują, że w 2018 roku odnotowano ponad 240 pożarów wysypisk i składowisk odpadów, z czego znaczną część uznano za podpalenia lub „niewyjaśnione zaprószenie ognia”. Legalna utylizacja odpadów niebezpiecznych kosztuje od 800 do 1500 zł za tonę, podczas gdy pudełko zapałek kosztuje 50 groszy. Dla nieuczciwych przedsiębiorców pożar staje się opłacalnym sposobem na pozbycie się kosztów i dokumentacji. Podobny mechanizm dotyczy starych fabryk i kamienic, które płoną tuż przed planowaną inwestycją deweloperską.
Dalsze kroki i pytania bez odpowiedzi
Po zakończeniu akcji gaśniczej policja i straż pożarna przeprowadzą oględziny, które mają wyjaśnić przyczyny pożaru. Na razie nie wiadomo, czy ogień został wzniecony celowo, czy doszło do przypadkowego zwarcia instalacji. Władze miasta zapowiedziały monitoring atmosfery, aby upewnić się, że dym nie zawiera substancji toksycznych. Mieszkańcy Gliwic pozostają w niepewności, a lokalne służby apelują o cierpliwość. Dogaszanie pogorzeliska potrwa jeszcze wiele godzin, a pełne wyjaśnienie okoliczności zdarzenia może zająć tygodnie.
Podsumowanie
- Pożar w nieczynnej fabryce drutu w Gliwicach strawił pięć hal na powierzchni 1,5 ha; nie ma ofiar.
- W akcji gaśniczej brało udział 170 strażaków, obecnie na miejscu pracuje około 140.
- Przyczyny pożaru nie są znane; śledztwo rozpocznie się po zakończeniu działań ratowniczych.
- Dym nie stanowi zagrożenia dla zdrowia mieszkańców, ale występują utrudnienia drogowe.
- Pożar wpisuje się w szerszy kontekst tzw. pożarów deweloperskich i termicznej utylizacji kosztów w Polsce.




Czy Brady Kurtz zagrozi Zmarzlikowi w nowym sezonie Grand Prix?
Rosja wpada w pułapkę chińskiej zależności – Putin traci suwerenność technologiczną
